Przyczyną jest podaż pieniądz
Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Mamy do czynienia z naturalnym cyklem gospodarczym. Oczywiście przy obecnych systemach monetarnych. Banki centralne tną stopy procentowe, doprowadzając w ten sposób do wzrostu podaży pieniądza w gospodarce, dalej, do ekspansji kredytowej i wzrostu aktywności gospodarczej. Zaczyna rosnąć popyt na towary i usługi. Niestety podaż nie nadąża, więc rosną ceny i pewnym czasie pojawia się niepożądane zjawisko, jakim jest inflacja. Jej wzrost wymaga ograniczenia podaży, więc banki podnoszą stopy procentowe. Następuje tak zwane schłodzenie gospodarki. Zasada jest prosta, im mniejsze wzrost, i im szybsza walka z inflacją, tym spadki koniunkturalne mniej bolesne. I tak powinno być. Wtedy społeczeństwa nawet by nie zauważyły tych negatywnych zjawisk, ponieważ ich skutki nie były by tak katastrofalne. Mogło by upaść kilka firm, ale całe społeczeństwo nie odczuło by tego, i w dużo krótszym czasie gospodarki weszłyby znów na ścieżkę wzrostu aktywności.